niedziela, 22 marca 2015

Opowieści Nocnego Lasu

VI Nare Marhor - Twierdza Gilfuina

Jedyny problem ze smokami bez skrzydeł było to, że nie miały amortyzatorów. Po trzech godzinach jazdy Szari miał serdecznie dosyć ciągłego podskakiwania w siodle. Poruszali się po gęsto zalesionych terenach, więc El-etria musiała co chwilkę ostro skręcać, a nie ułatwiało to sytuacji. Żiżka i Kiper natomiast, beztrosko latali na grzbietach swoich smoków.
Po pewnym czasie Szari dostrzegł wśród drzew dość dużą polanę. Zawołał Kipera i wskazał na nią, a thern skinął głową.
Po chwili Wszyscy trzej siedzieli na miękkim mchu i jedli przygotowane zapasy a smoki włóczyły się po polanie*
(*to kolejny powód dla którego smoki są lepsze od koni, nie trzeba ich przywiązywać. Bierze się to, z tego że: a) smok po prostu nie ma czego się przestraszyć, obecnie po Nocnym Lesie nie hasa nic większego od dorosłego smoka,
b) te bestie są szalenie lojalne, nie ma szans żeby opuściły właściciela c) przywiązanie go i tak nic nie da, najwyżej bestia będzie chodziła ciągnąć za sobą wyrwane drzewo)
- Do Nare Marchor jeszcze daleko, a jest już prawie południe. Chyba zostaniemy tam na noc. - Stwierdził Kiper
pochłaniając nogę kurczaka.
- Ciekawe za co? -`Żiżka spytała odkładając bukłak z którego piła przez słomkę z trawy - Jesteśmy, jak zwykł mawiać poeta, spłukani.
- Umm, nie do końca - Szari ostrożnie sięgnął do mieszka. - Kapłani którzy działają poza świątynia otrzymują pieniądze na utrzymanie - Było to wierutne kłamstwo, jednak lunaryta nie miał ochoty dzielić się z nimi faktem że rodzice zostawili mu olbrzymi spadek - myślę że starczy na nocleg.
- No to jeden problem mamy z głowy. - Stwierdził Kiper
- Jeśli mamy zdążyć przed wieczorem musimy się pośpieszyć - Żiżka zaczęła zbierać swoje rzeczy do torby, a następnie powiesiła kuszę na ramieniu** (** Broń inkwizytrów to prawdziwe majstersztyki, kusza Żiżki to Viso, Ma ponad metr wysokości, możliwość kalibrowania aby usunąć możliwe odchyły w locie bełtu, magazynek który automatycznie układa bełt na miejscu, cięciwe naciąga się dźwignią od spodu i ogólnie broń bardziej przypomina karabin niż kuszę)
- Dobrze idę po El-Etię. - Szari odwrócił się i ruszył w stronę smoka który leżał w trawie pod jakimś samotnym drzewem.
Gdy podszedł do smoczycy zauważył pomiędzy korzeniami jakieś delikatne światło. Ostrożnie włożył tam rękę i poczuł dliktne zimno. Zacisnął rękę na jego źródle i podniósł, po czym oniemiał. To było coś, o czym tyle razy słyszał, a nigdy nie widział, poza ilustracjami w książce. W ręce trzymał Eliksir wewnętrznej przemiany.
- Szari, idziesz? - Krzyknęła Żiżka.
- Tak, tak! - Odkrzyknął i drżącymi rękoma schował eliksir do torby. Wspiął się na El-Etrię i dał jej sygnał aby ruszyła.
- Jeszcze jedna tajemnica przed znajomymi - pomyślał - Zaczynam się robić ogólnie tajemniczy, zupełnie jak mój nauczyciel mistyki.
Przez całą drogę Szari był roztrzęsiony, ale postanowił nic nie mówić Kiperowi, ani Żiżce. Gdy słońce zaczęło opadać ku horyzontowi, drzewa które mijali stawały się coraz rzadsze, aż w końcu zniknęły a ich oczom ukazał się wtedy wspaniały widok, dotarli do Nare Marhor* (Nare Marhor wywodzi się z języka runicznego. Dosłownie oznacza "Nasze miasto" ale prawdopodobnie pierwotnie słowo to brzmiało: Neaeur Marhoor czyli "stolica jedności"
albo "stolica braterstwa"). Miasto było zbudowane w cieniu góry, natomiast twierdza na jej zboczu. Po dwóch stronach zamku znajdowały się wysokie, strzeliste wieże, a pośrodku potężny mur, odgradzający marmurowy zamek od reszty świata.
Sama zaś budowla zamku była zbudowana na planie rombu, krótszą podstawą skierowaną ku froncie a dłuższą ginącą w zboczu góry. Dach był zrobiony z czerwonych dachówek. Miasto nie miało muru, ani nawet jakiejś konkretnej obrony. Wzdłuż głównej ulicy znajdowały się oberże i sklepiki.
- Nie wiem jak wy, ale ja bardzo chętnie zjadłabym ciepłą kolację - Powiedziała z rozmarzeniem Żiżka.
- Taaak, chyba możemy coś zjeść - Stwierdził Szari i razem powędrowali w stronę karczmy.

1 komentarz:

  1. http://www.wattpad.com/107725508-przemiana-prolog
    Moje opowiadanie. Chciałeś, to masz :)

    OdpowiedzUsuń