O takich trzech, co ukradli księżyc II
Gdyby wtedy, kogoś naszła ochota, aby spojrzeć w niebo, zobaczyłby pewnie dwie osoby lecące
na smoku, w kierunku gór północnych, znajdujących się, jak sama nazwa wskazuje - na wschodzie* (*w języku
grefen wschód to, Lerhefneatyeniardyean, natomiast północ, Rethefa. Mimo że szare elfy były istotami
wyjątkowo cierpliwymi, większość z nich, po prostu trafił by geograficzny szlag). Jeden jeźdźca był kobietą,
brunatnowłosą pięknością, drugi natomiast, to wysoki chłopak, o szarych, średnich włosach,
oczach we wszystkich odcieniach szarości, i kilu żółci. Miał delikatnie spiczaste uszy, i bladą cerę.
Odziany był w czarny płaszcz z wyszywanymi na nim srebrnymi symbolami i runami. Pewnie osoba patrząca w niebo, nie zauważyłaby tego, ale po cichu mamrotał jakąś litanie.
- Wiesz, że mówienie do siebie, to pierwszy objaw paranoi? - Rzuciła przez ramie Żiżka.
Chłopak nie przerywał, a po chwili oboje usłyszeli ryk, pod nimi biegł bezskrzydły** smok wojny.
- Cha cha! Cześć El!- Krzyknął Szari, stanął na siodle, i skoczył w dół.
- Wariat! - Krzyknęła za nim dziewczyna, spoglądając w dół.
Smok wojny podskoczył, Szari wylądował idealnie na siedzeniu, i pozwolił smokowi biec dalej.
(** Istnieje popularny stereotyp, że smoki muszą mieć skrzydła. Nie jest to prawdą, niektóre gatunki smoków,
posiadają niezwykle silne nogi, pozwalające na wielogodzinny bieg z prędkością geparda w pełnym galopie, na koszt braku skrzydeł, przykładami mogą być np: pewien smok z rzędu Hallow, lub, właśnie smok z rzędu Arma, którego przedstawicielem był gad Szariego).
- Prowadź, nie chce zmarnować tego całusa! - Krzyknął w górę.
- Przypominam, że mówisz do dziewczyny uzbrojonej w kuszę -Odkrzyknęła Żiżka- To twój smok? -Spytała obniżając lot.
- Mhm, moja El.
- To nie jest imię dla smoka - Stwierdziła Inkwizytorka.
- El to zdrobnienie od El-Etria.
- Grad pożogi?
- Nie znasz języka grefen tak dobrze, co? El-Etria znaczy Deszcz Ognia.
Żiżka wskazała sporą chatkę, na zboczu jednego z krasowych pagórków. -To tam!- Powiedziała, i ponagliła smoka.
Kiedy Szarein dotarł do chatki, dziewczyna czekała już na niego.
- Gdyby teren nie był nierówny, byłbym szybszy. - Warknął widząc jak otwiera usta.
- Jasne. - Żiżka uśmiechnęła się, i weszła do chaty.
Wewnątrz, ciemność rozjaśniały jedynie małe świeczki porozstawiane tu i ówdzie. Przyjemny zapach ziół
mieszał się z ostrym zapachem chemikaliów. Kilka stołów które stały przy ścianach, zawalonych było
otwartymi książkami i różnymi probówkami, a przy jednym z nich siedział niski chłopak. Gdy zauważył
Żiżkę poderwał się, i podbiegł do niej.
- Żiżi! Dziewczyno! Witaj! Co cię tu sprowadza?
Chłopak był Thernem - pół krasnoludem. Miał jasnobrązowe włosy, przechodzące w miedziany kolor, zielone oczy, i skórzaną
kamizelkę. Chociaż niski,sprawiał wrażenie silnego.
- Cześć! Co słychać?- Powitała go dziewczyna
- Świetnie! O zapraszam- powiedział do Szariego,- Wchodź! Przyjaciele Żiżki są moimi przyjaciółmi!
Przedstawił się jako Kinte Peterson,* ale Inkwizytorka nazywała go Kiper.
(*Większość krasnoludów nosi nazwisko Peterson, albo Dargston, czy też Terston, akceptowane jest każde nazwisko,
byle kończyło się na -ston. Oczywiście największym poważaniem cieszą się osoby noszące nazwisko Stonston.)
- Co was tu sprowadza? - Spytał Kiper, jednocześnie lokalizując jakieś krzesła.
- Problem tego oto Lunaryty - Żiżka wskazała na mnie.
- A jaki to problem - Kiper był wyraźnie podniecony faktem, że znalazł dwa nierozpadające się krzesła,
- Hmm.. Mój smok ma podły charakter.
- Za dużo miodu, powoduje podwyższenie charyzmy. - Krasnolud był wyraźnie zadowolony faktem że każdy ma gdzie siedzieć.
- Ten smok nie chce go wpuścić do mieszkania - Żiżka wyglądała na trochę poirytowaną.
- O wiele za dużo miodu, poiłeś go cysternami, czy jak?
- Przez cały czas jadł tylko czarne grzyby!
- No to bratku, masz problem!
- Co proponujesz?- spytał Szari.
- Gigantycze akwarium.
- On jest geniuszem! - skwitowała Żiżka
- Może zmiana żywiołu? - Zaproponował Kinte
- Na jaki? - Szarein wyglądał na zaskoczonego.
- Może księżyc? W końcu jesteś lunarytą - Dziewczyna uprzedziła Therna.
- Księżyc! One są takie dumne i niepokorne że do wychowania go potrzeba psychologa!*** - Wykrzyknął Szari(*** Smok, oczywiście psychologa nie potrzebuje, ten jest potrzebny, aby to hodowcę nie trafił szlag)
- Wolisz dumnego smoka i mieszkanie, czy spanie na deszczu? - Kiper uśmiechnął się sarkastycznie.
- No...dobra, może coś z tego wyjdzie.
- Czyli co? Ukradniemy bogom księżyc?! - Żiżka wyglądała na wyraźnie podekscytowaną.
- Nie wiedziałem że bliski kontakt z wampirami, powoduje takie poetyczne uniesienia - Szari uśmiechnął się dziewczyny,
a ta zgarnęła jakąś probówkę ze stołu, i cisnęła nią w niego. Chłopak złapał ją w locie, i przeczytał etykietę.
- Kwas solny!?!? Chcesz mnie zabić!?
końcówka "-by" z czasownikami pisze się łącznie :)
OdpowiedzUsuńKrzyknąłby
Zobaczyłby
Byłby itd.
"Mimo, że szare elfy były istotami
wyjątkowo cierpliwymi, większość z nich, po prostu trafił by (tak napisałeś, a powinno być:"trafiłby") geograficzny szlag".
Jak chciałeś osobno końcówkę "-by", to trzeba było napisać:
"Mimo że szare elfy były istotami
wyjątkowo cierpliwymi, większość z nich, by po prostu trafił geograficzny szlag."
Albo:
"Mimo że szare elfy były istotami
wyjątkowo cierpliwymi, większość z nich, po prostu by trafił geograficzny szlag."
Sory, że daję wykład, ale to pospolity błąd, który nic ci nie pokreśli, bo ani jedno ani drugie słowo osobno nie jest niepoprawne :)
Nie mogę się doczekać, kiedy opiszesz siedzibę klanu ^^
OdpowiedzUsuń(+ dla Niemana, za aktywność na lekcji ;))
51 year-old Sales Representative Taddeusz Matessian, hailing from McCreary enjoys watching movies like "Spiders, Part 2: The Diamond Ship, The (Die Spinnen, 2. Teil - Das Brillantenschiff)" and Beekeeping. Took a trip to Historic Fortified Town of Campeche and drives a McLaren F1 GTR Longtail. kliknij tutaj, aby przesledzic
OdpowiedzUsuń