niedziela, 22 lutego 2015

Opowieści Nocnego Lasu

III Wspomnienia
Żiżka wyszła z chatki chcąc się przewietrzyć. Usiadła na trawie, oparła się o ścianę i patrzyła na zachodzące słońce.
Kiedy spotkała Kinte, wspomnienia zaczęły wracać, były tym mocniejsze, im bardziej ona chciała się ich pozbyć. Po jej policzku spłynęła łza.
- Veris.. czemu cię tu nie ma..
Skuliła się w kłębek i zaczęła szlochać. Po cichu, tak aby nikt jej nie usłyszał
Z przekrwionymi oczyma spojrzała na słońce.
Veris, o rok od niej starszy, był szkarłatnym elfem i jak ona inkwizytorem. Miał długie czarne włosy, 
przetykane czerwonymi pasemkami jak większość osób jego rasy, popielatą cerę podobną trochę do cery
szarych elfów. I wspaniały uśmiech, uśmiech, który dawał jej tyle radości, uśmiech, pełen życia przy którym
i ona zaczynała się śmiać. 
Razem z wspomnieniami o nim, wracały wspomnienia o wszystkich. O Emelii, o Niemie, o Olai i nawet o Secere.
Wspólnie z nimi i Kinte jeszcze rok temu, byli najwspanialszymi przyjaciółmi. Ludzie śmiali się kiedy ich widzieli.
Nie był to śmiech szyderczy, ale serdeczny i pełen życzliwości. Nieraz zdarzyło się że jakiś sprzedawca widząc ich,
wybierał kilka ciepłych bułeczek i dawał im przy powitaniu. Ale śmierć Olai i Verisa wszystko zmieniła.
"-Czemu go nie ratowałeś!?- Krzyczała Żiżka przez łzy, wyrywając się Secere, która powstrzymywała ją, przed zabiciem Niema
-Nie miałbym szans! Było ich przynajmniej dziesięć! Mnie też by zabiły - Próbował usprawiedliwić się chłopak.
- On umarł! Został pożarty! Olai też! Przez ciebie! - Żiżka wyrwała się Secere, i uderzyła Niema pięścią w twarz.
Chłopak podniósł ręke do twarzy, na której pojawiło się rozcięcie stworzone przez nabitą ćwiekami rękawicę dziewczyny"
- Wracają wspomnienia? - Żiżka dopiero w tym momencie zauważyła Kinte, który stał obok niej, i ściskał na czymś pięść.
Otworzył dłoń i podał dziewczynie srebrny naszyjnik, przedstawiający dwa anioły przytulające się do siebie
i rozpościerające skrzydła.
- Byłem tam, no wiesz, po tym. - powiedział nie potrafiąc się wysłowić. - Wlikołaki nie tknęły tego, bo, emm.. no było zrobione ze srebra. Nie mogłem ci tego dać, bo odeszłaś, ale teraz pomyślałem że będziesz chciała to... 
Spojrzał na jej zapłakaną twarz. - Ale ja jestem głupi.
- Nie, czekaj, wcale nie jesteś! - Powiedziała Żiżka próbując wysilić się na choć delikatny uśmiech.
Wzięła naszyjnik w ręce. Kinte odwrócił się i wrócił zgarbiony do chaty. Dziewczyna spojrzała w niebo i uśmiechnęła się,
a po jej policzku spłynęła jeszcze jedna łza.

1 komentarz: