środa, 4 marca 2015

Opowieści Nocnego Lasu

IV Siekiera

Szari na rozmowach z Kiperem spędził sporo czasu. W pewnym momencie Żiżka wyszła, a niedługo po tym dom opuścił również
thern. Przez jakiś czas lunaryta został sam. Rozejrzał się po chacie. Rośliny w doniczkach, rozpoznał jako czarnokwiaty.
Rzadką odmianę niezapominajek, niezwykle trującą.
- Po co mu coś, co w niewielkim stężeniu, jest w stanie powalić smoka? - Zastanowił się nad tym i wcale nie był zadowolony, z rezultatów, mimo to sięgnął po roślinę.
W tym momencie do chaty wszedł Kinte, wyraźnie w złym humorze. Spojrzał na Szariego i zmarszczył brwi.
- Na co ci ta roślina? - Spytał szary elf.
- Ciekawa z nią historia. - Kinte usiadł na krześle. - We wewnętrznym eliksirze przemiany odnaleziono te same substancje,
co w tej roślinie, ale nie da się ich oddzielić od trucizny.
- Bogowie byli ostrożni. Najwyraźniej nie chcieli żeby ludzie byli im równi. W każdym razie było by to dla nich dość problematyczne, piorun w jakiegoś heretyka przestałby być uniwersalnym rozwiązaniem.
- To mówi kapłan!? W każdym razie, szukam kwasu, który jest w stanie rozłożyć trucizną na prostsze składniki. Może kiedyś ludzie będą w stanie sam tworzyć EWP.
- Ale jaka wtedy będzie satysfakcja z anielskiego smoka? Jaka radość z demona?
Kinte machnął ręką. -Dobra, dobra. Ważniejsza sprawa, mam tylko 2 pokoje, gdzie będziesz spać?
Nie wiem w jakich relacjach jesteś z Żiżką ale wątpię, czy mógłbyś spać z nią w jednym pokoju.
W moim pokoju są dwa łóżka, co ty na to? - Spytał krasnolud.
Szari zastanowił się, nie przewidział że spędzi tu noc. Nie miał nic przeciwko, jednak nagle zaciekawiła go inna kwestia.
- Kinte, słuchaj... czy Żiżka ma chłopaka. - Spytał elf?
Atmosera zgęstniała nagle. Szari mógłby przysiąc że, jeśli powiesił by w tym momencie siekierę w powietrzu, nie spadłaby.
Już zaczął żałować że zadał to pytanie, gdy do chaty wpadła dziewczyna.
- Obgadujecie mnie? - Spytała wesoło, jednak lunaryta dostrzegł w jej spojrzeniu smutek.
Napięcie opadło, wszyscy zjedli skromną kolację z zapasów Kinte, a następni thern powędrował do pokoju przygotować łóżka.
Szari wstał z krzesła i wyszedł z chaty, aby zaopiekować się El-etrią, która skryła się, razem z Mortimerem Żiżki,
w "stajni" Inferna (Damoniszcze wojny należące do Kipera). Gdy wyszedł z domu i skierował się w stronę smoczego leża,
usłyszał:
- Hej, nie widziałeś gdzieś może mojej kosy?
Chłopak odwrócił się w stronę z której dobiegał głos, na dachu budowli stał jakiś młody mężczyzna, w długim, szarym, wytartym płaszczu i kapeluszu, z tym samym opisem. Mężczyzna zeskoczył stamtąd z łatwością i stanął przed oniemiałym lunarytą.
- To ty jesteś Szarein? - Mężczyzna uśmiechnął się pobłażliwie - Los mówił prawdę..
- K-kim ty, do Luecha, jesteś? - Wykrzyknął zdziwiony chłopak
- Odpowiedź cię nie zadowoli. Albo nazwiesz wariatem siebie, albo mnie. Tak rodzą się kompleksy, mówisz sobie "jestem wariatem" czy "odbiło mi", a kilka dni później wydajesz fortunę na psychologa. Już to przerabiałem. Wielu ludzi mówi "a czy mógłbym przedtem porozmawiać z psychologiem?" jakby to było coś, co można przełożyć. Znaczy się nie psychologa przełożyć  tylko...
- O co ci chodzi?
- W skrócie? Jak ci nie pomogę, to strasznie zwiększysz mi obrót, a moja płaca nie jest od klienta, tylko od godziny.
Ja tak strasznie nie lubię kolejek. Masz! - Mężczyzna rzucił chłopakowi jakąś rzecz. - To zapieczętuje jego moc.. - i rozpłynął się na wietrze. Szari stał przez chwilę rozbity, po czym przyjrzał się temu, co dał mu mężczyzna.
Był to stalowy wisiorek przedstawiający 6-cio ramienną gwiazdę na łańcuszku którego długość wyraźnie sugerowała że albo służy jako obroża dla yorków, albo jako bransoletka. Szariemu wielokrotnie brakło słów, ale teraz zabrkło mu nawet milczenia.

1 komentarz:

  1. Mała uwaga:
    Mordimier, nie Mortimier ;)

    Nie wiem, czy byś chciał spać z Żiżką. Strasznie chrapie

    OdpowiedzUsuń